Outdoor: uporządkować chaos reklamowy

Wieść już nie najnowsza, bo z lipca. Ale dość ciekawa, a jej echa nadal trwają. Otóż firma AMS spróbowała za pomocą prowokacji rozpocząć dyskusję na temat form reklamy zewnętrznej w Warszawie.

Wszystko zaczęło się od postawienia tablicy reklamowej AMS na rogu ulicy Pięknej i alei Ujazdowskich. Ustawieniu w takim miejscu, że reklama zasłania pałac Lesserów. Instalacja mogła powstać w tym miejscu dzięki temu, że agencja porozumiała się w tej sprawie ze związkiem kombatantów, zgłoszeniu tego faktu w urzędzie wojewódzkim i braku odmowy takiej lokalizacji w odpowiednim terminie ze strony warszawskiego ratusza.

Nie trzeba było długo czekać, by sprawę nagłośniły media. Jak donosi Gazeta Wyborcza, decydenci obudzili się dopiero wtedy. Wtedy też zareagował konserwator zabytków, którego nikt o zdanie nie pytał, choć być może powinien. Dopiero wtedy związek kombatantów zaczął się zastanawiać nad słusznością decyzji i stwierdził, że może warto podjąć próbę jej rozwiązania.

Wedle relacji Wyborczej właśnie wtedy AMS pokazało o co chodzi. Na planszy reklamowej pojawiło się pytanie „I co dalej?”, a rzecznika AMS ogłosiła chęć podjęcia debaty publicznej na temat reklamy zewnętrznej w dużych miastach i wymuszenia na władzach stolicy podjęcia działań porządkujących kwestię nadmiaru reklam w przestrzeni publicznej.

Dyskusję w tym temacie podjęto między innymi na antenie radia Tok FM, gdzie jako jeden ze sposobów na poprawę sytuacji wskazywano zamianę wielu billboardów na mniejszą liczbę scrollowanych plansz.

Tymczasem warszawski ratusz postanowił pójść po najmniejszej linii oporu i… zwrócił się o pomoc do rządu, postulując ustawowe rozwiązanie sprawy.

To, co może być dobrym znakiem, to fakt, że dyskusję na ten temat próbuje zapoczątkować jedna z samych agencji reklamowych. Dla przypomnienia w Łodzi by doszło do podobnej dyskusji potrzebna była akcja adbustingowa ze strony odbiorców końcowych (a ściślej rzecz ujmując ze strony organizacji społecznej o nazwie Grupa Pewnych Osób).

Źródło: Gazeta Wyborcza

One Response to “Outdoor: uporządkować chaos reklamowy”

  1. […] nic innego, jak wdzieranie się marketingu do przestrzeni prywatnej (mimo, iż nawet zbyt agresywne zawłaszczanie przestrzeni publicznej jest zdecydowanie czymś “o krok za daleko”). A to siłą rzeczy musi budzić irytację […]

Discussion Area - Leave a Comment