Play na Woodstocku 2012

Co jakiś czas zdarzają się tu lekko odświeżane dania, tak będzie i dzisiaj. Poślizg, bagatelka, półtora miesiąca, bo będzie chodzić o promocję Playa na tegorocznym Przystanku Woodstock. Na samym przystanku w tym roku przesycenie treściami reklamowymi było mniejsze niż w zeszłym roku i bardzo dobrze. Ale wracając do tematu, opisze wam jak to było z wspomnianym Playem i jego sposobem na zaistnienie.

A było dość prosto. Operator ten postawił na sprzedaż bezpośrednią. Na terenie samego Przystanku, jak i na drodze kierującej z terenu festiwalowego do pobliskiego Kostrzyna krążyły więc grupki dziewczyn ubranych na biało-fioletowo i proponowały ludziom sprzedaż pakietów startowych Play na kartę. Oferta niby jakich wiele, karta za piątaka i tyle. Ale były i bonusy robiące za magnesy, wartość dodaną, argumenty dla sprzedawcy, czy jak tam to jeszcze nazwać. I były to:

  • Do startera dodawana była bandanka funkcyjna typu buffetka. Oczywiście bandanka ta koniecznie musiała mieć logo operatora telefonu komórkowego – tym samym nadając się do użytku tylko dla osób, które chcą za darmo zostać słupami reklamowymi (choć zdarzali się tacy ludzie). Inna rzecz, że widziałem i bardziej użytkowe zastosowania, gdy ludzie używali tych bandanek w charakterze zamiennika gąbki ;-)
  • Z tego co mówiła obsada lotnych patroli sprzedażowych, podobno kupując startery wspierało się WOŚP. To akurat świetne.
  • I teraz ubaw. Wraz z sprzedażą kart ogłaszana była specjalna promocja dla woodstockowiczów. Polegała na prostym zabiegu: po wysłaniu specjalnego kodu można było uzyskać na krótki czas nielimitowane darmowe rozmowy. Doskonały sposób sprzedaży – dla pomysłodawcy kampanii gratulacje. Trochę mniejsze dla kupujących ;-)

Skąd sceptycyzm w ostatnim zdaniu? Otóż choć na Przystanku Woodstock telefon jest wręcxz niezbędny do kontaktowania się ze znajomymi rozsianymi po całym terenie festiwalowym, to jednak zapomina się o najprostszych sprawach.

Primo: w zasadach aktywacji promocji zastrzeżono, że zostanie ona uruchomiona „do 24 godzin” od wysłania specjalnego kodu. Podobno w praktyce uruchomienie było wcześniej. Ale jeśli promocja miała być na „darmowe rozmowy w czasie festiwalu”, to trochę wesołe :) No i secondo. bateria. Niby są punkty ładowania komórek, ale też nie każdy bierze ze sobą ładowarkę.

Mimo to pomysł sam w sobie dobry i skuteczny, pokazujący jak niewiele trzeba, by połączyć dawanie coś odbiorcom reklamy z uzyskiwaniem popularności i dobrego wizerunku. Aż się od razu przypomina dobry przykład UPS z zeszłego roku.

3 Responses to “Play na Woodstocku 2012”

  1. Nie do końca się zgodzę – po części dlatego, że abonentem Play zostałem w pierwszym roku jego funkcjonowania. Poza tym uważam, że ma ciekawe kampanie reklamowe.
    „Słupem reklamowym” z bandanką zostawało się również po oddaniu krwi na festiwalu – tak się składa, że i to robiłem :P z tym że wówczas propagowało się krwiodawstwo.
    i na koniec ładowarki – Play pomyślał i o tym w ich punkcie była możliwość ładowania telefonu (oczywiście nie mogło wystarczyć dla wszystkich)

  2. Tylko Krzyśku zauważ, że „krwiodawstwo” to idea, a nie marka komercyjna ;-) Co innego wyrażać samym sobą poglądy, a co innego wyrażać sobą prywatną firmę ;-)

    A co do ładowarek, to przyznaję. Na ostatnim Woodstocku były już one prawie wszędzie, ale kilka lat temu jeśli nie liczyć stoiska Greenpeace’u w pasażu organizacji i salonu Play na mieście to trudno było znaleźć miejsce do ładowania telefonu.

  3. […] za każdym razem na nowo się wykreślać!). Istnieje jednak tez druga możliwość – otóż na zeszłorocznym Woodstocku krążyły osoby zbierające numery telefonów, pod które miały dzwonić z pytaniami o opinie […]

Discussion Area - Leave a Comment