Reklama offline produktów online

Półtora tygodnia temu w różnych miastach Polski, między innymi w Poznaniu (nawiasem mówiąc miasto ładne, ale potwornie przeładowane przekazami reklamowymi), pojawiły się dziesiątki balonów, na których wypisano hasła typu „wyrwij mnie”, „pragnę uniesień”, „poleć mnie do nieba” czy „uwolnij mnie szybko”. Pod napisami widniały adresy e-mail. O co chodziło? O kampanię reklamową. Pytanie na ile czytelną…

Była to część akcji „Uwalniamy Loginy” mającej na celu promowanie poczty Wirtualnej Polski. I rzeczywiście, wszystkie adresy wydrukowane na balonach nalezały do domeny WP.pl. Ale to nie jedyna cecha wspólna tychże adresów.

Innym wspólnym mianownikiem jest fakt, iż były to adresy długo nieużytkowane i w związku z tym ponownie „wpuszczane do obiegu”.

Jest tylko jeden problem – osoby, które nie dowiedziały się o przekazie akcji z innych źródeł niż sama kampania – praktycznie nie miały szans domyśleć się o co chodzi. Balonyy nie zawierały loga Wirtualnej Polski, zaś umieszczone pod napisami adresy e-mail kojarzyły się raczej z organizatorami akcji (można było np. zastanawiać się czy to jakiś happening lub eksperyment socjologiczny mający na celu sprawdzić kto i co napisze na te skrzynki), niż z adresami „do zagospodarowania”.

Cóż… czasem nadmierne skróty myślowe prowadzą do kompletnej nieczytelności przekazu.

Discussion Area - Leave a Comment