Rzuć palenie – namawiają w reklamie

Gdy pojawia się jakaś kampania antynikotynowa często ktoś podnosi pytanie po co przeznaczać pieniądze na tego typu inicjatywy i czy nie lepiej, by te same pieniądze posłużyły innym działaniom. Ci sami pytający poddają w wątpliwość skuteczność walki z paleniem poprzez działania z zakresu marketingu społecznego. Czy słusznie?

Palenie jest jak podpalanie płuc

„Twoje płuca są bardziej wrażliwe niż myślisz. Rzuć palenie”

Trzeba przyznać, że wielu palaczy nie rzuci papierosów z powodu ujrzenia tego typu billboardów i plakatów. Czemu by mieli to zrobić jeśli nie działa na nich i spadek kondycji, ani nawet regularne uszczuplanie portfela przy kolejnych paczkach. Ale jest przecież też inna grupa: osoby, które chcą rzucić, ale brakuje im ostatecznego impulsu, który by ich popchnął do próby wytrzymania jakiegoś czasu bez dymiącego rekwizytu. Dla nich taki billboard może coś jednak dać.

Jest tez i inna grupa – to osoby, które na razie tylko czasem zapalą, jeszcze w nałóg nie wpadły, ale są na dobrej (choć to w tym kontekście niezbyt trafne słowo) drodze do tego stanu. Im także takie reklamy mogą się przysłużyć stanowiąc swego rodzaju psychiczny hamulec przypominający o tym, jakież „dary” przynieść może ze sobą częstsze palenie.

Wreszcie istotną grupą docelową mogą być tez ludzie, którzy sami nie palą, ale często przebywają wśród palaczy. W takich grupach często dochodzi do tego, że niepalący w końcu zaczyna sięgać po papierosa – bo jak to tak, wszyscy palą, to nie można się odróżniać. Niestety w tym względzie siła woli czasem zawodzi.

Ale jest jeszcze coś. Tak samo, jak w przypadku reklam społecznych dotyczących wielu innych tematów dzięki kreacjom poruszającym kwestię skutków uzależnienia nikotynowego (zarówno dla samego palacza, jak i jego otoczenia) o problemie po prostu się mówi. A mniejsza lub większa dyskusja społeczna jest potrzebna, żeby cokolwiek się zmieniało w podejściu społeczeństwa do tego nałogu. O cichą akceptację zawsze łatwiej niż o zmianę spojrzenia.

A swoją drogą to szkoda, ze w Polsce brak takich akcji. No bo jeśli nie liczyć słynnego przed laty „papierosy są do dupy” Andrzeja Pągowskiego, no i oczywiście napisów na etykietach, to co innego tego typu działo się w naszym kraju?

2 Responses to “Rzuć palenie – namawiają w reklamie”

  1. Moim zdaniem najlepszym środkiem na rzucenie palenia jest hipnoza, sam rzucam bez tego ale jest ciężko, zwłaszcza gdy coś mnie zdenerwuje.

    Dobrze jak człowiek ma zajęcie to tak o tym nie myśli i jeszcze sport, bieganie pomaga przy rzucaniu fajek :)

  2. Sport pomaga, ale jest tu pewna pułapka: ktoś kto biega i jednoczesnie pali szkodzi sobie mocniej niż tylko paląc – to jest klasyczna sytuacja, gdy trzeba wybrać jedną rzecz i zrezygnować z drugiej :)

Discussion Area - Leave a Comment