Sponsoring: Coca-Cola broni promowania się na Igrzyskach „Olimpijskich”

Co ostatnimi czasy budzi w świecie sportu większe kontrowersje, aniżeli wszelkiej maści afery dopingowe? Oczywiście sprawa Igrzysk Pseudo-olimpijskich. Pseudo – gdyż Olimpiada to jednak nie tylko sport, ale też pewne idee, których na próżno szukać w państwie, w którym łamanie praw człowieka na szeroką skalę jest codziennością.

Tymczasem Neville Isdell, prezes jednego z największych sponsorów Igrzysk, starał się ostatnio bronić zaangażowania Coca-Cola Company w tak doskonałą okazję do wypromowania marki wspierania tej imprezy.

Coca-Cola, patron Igrzysk rzekomo Olimpijskich zdaje się kompletnie nie widzieć protestów związanych ze sposobem, w jaki Chiny traktują Tybetańczyków.

Jak twierdzi Neville Isdell, Coca-Cola „wspiera” kredo ruchu olimpijskiego (szeroki zakres tego wsparcia widać choćby na przykładzie zakazu wnoszenia na stadiony flagi tybetańskiej) i sugeruje patrzyć na sprawę w szerszej perspektywie.

Ale zaraz, szersza perspektywa, czyli nie tylko problem masowego łamania praw człowieka przez chińskie władze na terenie Tybetu wobec milionów Tybettańczyków. To również powszechna cenzura i łamanie praw człowieka wobec miliarda Chińczyków.

Isdell zaznacza też, że decyzja o sponsoringu zapadła zanim wybrano miasto obecnych Igrzysk. Czy to przeszkadzało w późniejszym wycofaniu pewnie nie. Ale biznes jest biznes, a tzw. społeczna odpowiedzialność biznesu (Corporate Social Responsibility) gdzieś ginie w tle gdy można zyskać naprawdę solidną reklamę…

Na zakończenie kpina sezonu: prezes Coca-Coli zapewnił, że strategia marketingowo-sponsorska jego koncernu oparta jest na zasadach… moralnych.

One Response to “Sponsoring: Coca-Cola broni promowania się na Igrzyskach „Olimpijskich””

  1. […] drugiej strony wokół firmy Coca-Cola bywały już znacznie poważniejsze kontrowersje (jeśli ktoś jest zainteresowany może bardzo […]

Discussion Area - Leave a Comment