Tyskie, Bebo i Przystanek Woodstock

Dziś krótko, o ciekawym pomyśle browarów tyskich, które w czasie Przystanku Woodstock (gdzie generalnie piwo Tyskie zadomowiło się na dobre), postanowiły dość ciekawej sztuczki. Mianowicie piwo puszkowe było sprzedawane w specjalnej, limitowanej serii z dużym napisem „Woodstock”.

Proste i banalne? Z pewnością. Bez znaczenia? Nie do końca. Lwia część puszek po wypiciu oczywiście była wyrzucana, ale była też część osób, które brały jedną pustą puszkę na pamiątkę, względnie robiły puszcze zdjęcie. Wizerunek marki może być budowany i w taki sposób.

Skoro już mowa o markach, które w jakiś sposób pojawiły się na Przystanku Woodstock, to można wspomnieć również o Bebo. Jako o przykładzie zupełnie nieprzemyślanego sposobu promowania. Otóż logo Bebo pojawiło się na jednym z namiotów „funkcyjnych”, zlokalizowanym po lewej stronie dużej sceny. Konkretnie na namiocie z kafejką internetową (dość specyficzna rzecz na tego typu imprezie… ale skoro i namiot z Xbox360 znalazł odwiedzających…). Logo pojawiło się również na smyczach przystankowych oraz na informatorach z rozkładówką imprezy.

I niby wszystko ok, tylko twórcy Bebo zapomnieli o jednym. Stosunkowo mało osób wie czym jest Bebo. Niektórzy orientują się, że to jakaś storna, ale znacznie więcej osób po prostu nie wie co to. A tymczasem logo, bez żadnego sloganu, ogranicza się do nazwy. Bez żadnego .pl, bez www., bez http. Tak to już bywa, gdy założy się, że marka jest znana :)

One Response to “Tyskie, Bebo i Przystanek Woodstock”

  1. Tyskie pryznajmniej potrafiło promować się na Woodstocku samym piwem. Dla porównania Calsberg jak zajął ich miejsce to zaczął od zabrania miejsca małej scenie, przez co zespoły etno grają w miejscu podmakającym i zagłuszają się ciągle z sceną ASP.

Discussion Area - Leave a Comment