Woodstock / Adstock 2011 – minusy i plusy

Przystanek Woodstock to świetna impreza, choć trzeba przyznać, że organizatorzy z roku na rok usilniej starają się dodać jej plastikowej nuty. W tym roku zrobili to przez ładowanie gdzie się da reklam. I owszem, tu trzeba jasno powiedzieć, impreza o tej skali jeśli ma pozostać darmową, jakiś sponsorów mieć musi. Ale jeśli upchnie się ich kosztem klimatu imprezy…?

Trzeba powiedzieć jasno: jeśli człowiek idąc przez oddalony od terenu Przystanku Woodstock o około sześć kilometrów Kostrzyn człowiek widzi co dwa kroki serię bannerów reklamowych, a jednocześnie pamięta, że Woodstock w założeniach ma być „czymś innym” niż plastikowy Open Air, to jakoś dziwnie to wychodzi. Ale niech będzie, sponsorują, to chcą transparentów. Tyle, że na tym nie koniec.

Wśród sponsorów tradycyjnie znalazł się jeden z producentów piwa, tym razem Carlsberg. I tu ciekawostka. W poprzednich latach specjalnie dla potrzeb festiwalowych piwo dystrybuowano w limitowanej serii puszek eksponujących napis „Przystanek Woodstock”. Tak w każdym razie robiła Kompania Piwowarska, zwłaszcza w latach, w których promowała Tyskie (w przypadku Lecha w mniejszym stopniu). Carlsberg niby wprowadził na puszki logotyp Przystanku. Mały, gdzieś tam znikający we wzorze. Projektanci puszki więcej rozpisali się na tematy związane z samym Carlsbergiem. Ich prawo, choć trochę dziwnie to wyszło.

Gorzej z faktem, że w ogólnej organizacji Woodstocku jeden ze sponsorów, a mianowicie właśnie Carlsberg, okazał się ważniejszy od jednej ze scen. Otóż w miejscu, w którym zwykle była rozstawiana Scena Folkowa (pod którą zwykle była doskonała zabawa) postawiono carlsbergowe boisko piłkarskie. Tak na wypadek gdyby ludzie na festiwalu muzycznym uznali, że piłka nożna jest ważniejsza od jednej ze scen. Samą scenę przesunięto w inne miejsce – i niby by było ok, gdyby nie to, że wybrano lokację o po pierwsze gruncie lekko podmokłym (co wydatnie utrudniało tańczenie), a po drugie znajdujące się tuż obok innej sceny (sceny Akademii Sztuk Przepięknych), przez co czasem muzyka z obu miejsc nachodziła na siebie. No ale przecież sponsor musiał mieć boisko..

Kompletnym zaskoczeniem było dla mnie, że w pewnym momencie z głośników scenicznych usłyszałem dźwiękową reklamę kart płatniczych. To niby norma na dużych festiwalach, ale znów: w przypadku Woodstocku mogłoby to ujść różnymi kanałami, ale nie w formie nadawania z głośników na scenie.

Pomijam już, że w kilku miejscach terenu festiwalowego aktywnie promowano papierosy. Ulubiona używka osób, które nie zauważają, że jak wejdą z papierosem w pogo, to popiołem wypalają ludziom dziury w ubraniach.

Ale żeby nie było wyłącznie narzekactwo. Były też dwa pozytywy.

Pierwszy plus – dla Allegro. Choć bardzo mi się nie podobała liczba allegrowych bannerów reklamowych, jakie pojawiły się w Kostrzynie, to jednak promocja Allegro miała dość ciekawą formę, nawet dla takiego krytykanta jak ja.

Przede wszystkim Allegro rozdawało wodę mineralną, co w takim miejscu jak Woodstock jest bardzo pożądane. Robiła to jednak w sposób, który po pierwsze odciążał ekipy sprzątające, a po drugie promował recycling. Konkretnie rzecz ujmując butelka mineralnej była wydawana w zamian za odpowiednią liczbę pustych butelek plastikowych. I trzeba tu od razu zaznaczyć, że choć specjalnego szału z mineralizacją nie było, to jednak suma składników mineralnych na litr „allegrowej” wody była lepsza niż w niejednej sklepowej pseudomineralce (konkretniej: około 900).

Ponadto Allegro przyciągało do siebie możliwością naładowania telefonów komórkowych za pomocą energii alternatywnej – poprzez podłączenie do specjalnych urządzeń zasilanych siłą mięśni.

Plus – i to spory – należy się też dla UPS. Firma ta przygotowała naprawdę ciekawą promocję polegającą na możliwości wysłania z Przystanku Woodstock darmowej przesyłki kurierskiej na swój adres. Czyli przede wszystkim na możliwości odesłania w ten sposób swoich bagaży, bez targania ich na dworzec, a potem upychania się z nimi w pociągu przez wiele godzin.

Co warte uwagi – UPS zrobiło to bez jakieś wielkiej kampanii reklamowej na terenie przystanku. Żadnych wielkich plansz informacyjnych. Widać da się jednak promować bez eksponowania gdzie się da swojego logo i będąc jednocześnie przyjaznym dla odbiorcy, a wręcz dając mu coś więcej wartego, niż smycz reklamowa. Może i tego typu reklama nie dotrze do tylu odbiorców, co w przypadku pozostałych promujących się na Woodstocku marek, ale za to chyba wśród odbiorców zbuduje dużo trwalszy pozytywny wizerunek.

One Response to “Woodstock / Adstock 2011 – minusy i plusy”

  1. […] odbiorcom reklamy z uzyskiwaniem popularności i dobrego wizerunku. Aż się od razu przypomina dobry przykład UPS z zeszłego […]

Discussion Area - Leave a Comment